Bezpieczne wakacje.

 

Kilka rad, które mogą ochronić przed nieprzyjemnymi wakacyjnymi sytuacjami.

 

Rozważnie korzystajcie ze wszystkich przyjemności, jakich dostarczają wakacje!

Zawsze informujcie swoich rodziców o tym - gdzie i z kim przebywacie!

Na zabawy wybierajcie jedynie bezpieczne miejsca – z dala od jezdni, torów kolejowych, wykopów...

Jeżdżąc na rowerze, rolkach, hulajnodze czy desce – nie traktujcie jezdni jak placu zabaw!

Kąpcie się jedynie w miejscach do tego wyznaczonych – strzeżonych kąpieliskach pod opieką ratowników lub osób dorosłych !

Bądźcie ostrożni wobec zwierząt – nawet najbardziej łagodne bywają niebezpieczne!

Nie korzystajcie z propozycji przejażdżki lub spaceru z nieznajomym!

Pozostając samodzielnie w mieszkaniu – ostrożnie obchodźcie się z urządzeniami elektrycznymi i gazowymi!

Nigdy nie bawcie się ogniem – ogniska rozpalajcie w miejscach wyznaczonych, zawsze w obecności osób dorosłych!

Zawsze mówcie "NIE" gdy nie zgadzacie się z szalonymi pomysłami i propozycjami swoich kolegów!

Uczestnicząc w pracach polowych – zachowajcie szczególną ostrożność nie dotykajcie maszyn i urządzeń będących w ruchu i pod napięciem!

Zawsze dbajcie o środowisko naturalne - nie niszczcie i nie zaśmiecajcie otoczenia, w którym przebywacie!

Zawsze pamiętajcie, że pewność siebie i lekkomyślność nie wróżą nic dobrego!

    

Zasady bezpieczeństwa w humorystycznej rymowance:

 

  • Numer 112 znamy i w razie potrzeby go wybieramy.
  • Jeśli kogoś nie znamy, na pewno z nim nie rozmawiamy.
  • Gdy na plaży przebywamy, od mamy się nie oddalamy.
  • W górach po szlaku chodzimy, wtedy nie zbłądzimy.
  • Gdy na słońcu przebywamy, czapkę lub kapelusz zakładamy.

 

 Źródło : https://czasdzieci.pl/ro_artykuly

 

Jak mądrze kontrolować dziecko?

Mamy prawo do wiedzy z kim dziecko spędza czas, ale nie mamy prawa rozstrzygać, z kim może się spotykać, a z kim nie - mówi Aleksandra Piotrowska, doktor psychologii, pracownik naukowy Wydziału Pedagogicznego UW, autorka wielu publikacji naukowych i popularyzatorskich.

(… ) Rodzice tłumaczą się troską o bezpieczeństwo. Co w tym złego?

Oczywiście, że w trosce o bezpieczeństwo nie ma nic złego. Jednak dążenie do stuprocentowego bezpieczeństwa prowadzi do całkowitego ubezwłasnowolnienia dziecka, zapakowania go w styropianowe pudło i usadowienia na kanapie.

 

Świat wygląda teraz na bardziej niebezpieczny niż kiedyś.

Czy aby na pewno? Zmienia się rodzaj zagrożeń, a nie ich liczba. Na najpoważniejsze niebezpieczeństwo narażone jest dzisiaj dziecko siedzące w swoim pokoju przed komputerem. To Internet, choć pełni wiele wspaniałych funkcji, jest tym, co naprawdę zagraża dzisiaj dzieciom, czyli źródłem cyberprzemocy.

 

Tu kontrola z naszej strony jest uprawniona?

Tak, zdecydowanie. Nie zgadzajmy się na to, żeby dzieci poniżej 12. roku życia miały konta w mediach społecznościowych. A gdy już ten wiek osiągną, zadbajmy, aby ich pierwsze konta były otwarte dla nas, abyśmy byli wśród ich znajomych. Pierwsze kroki w Internecie powinny być całkowicie kontrolowane, przecież dziecko nawet niechcący może dostać się na niepowołane strony, które otwierają się po wpisaniu teoretycznie niewinnych słów. Wcześniej czy później na nie trafi, musimy więc je na to przygotować. A nie ma lepszego przygotowania niż rozmowa. (…) Dając dziecku do rąk smartfon, tym samym dajemy mu możliwość niekontrolowanego dostępu do Internetu. Ten dostęp ma 84 %dzieci.

 

W jakim wieku wyposażać dzieci w telefony?

Gdyby telefony umożliwiały tylko zadzwonienie, wysłanie SMS-a, to i pierwszoklasistom można by je kupować. Ale aparaty są dziś tak wypasione, że w rękach dziecka stają się niebezpiecznym narzędziem. Gdybym mogła, od zaraz wprowadziłabym zakaz korzystania z komórek w szkołach. No, ale ponieważ na to muszą zgodzić się rodzice, taki pomysł nie ma szans.

 

(…) Podoba się pani pomysł, żeby instalować w telefonie dziecka aplikację GPS, która pozwala sprawdzać miejsce jego pobytu? Rodzice instalują ją często bez jego wiedzy.

To fatalny pomysł. Kiedy dziecko raz i drugi przekroczyło nasze ustalenia, na przykład poszło tam, gdzie nie powinno, wtedy rozmawiamy z nim na ten temat i informujemy, że instalujemy taką aplikację. Ale nie wyobrażam sobie życia rodzinnego bez elementarnej uczciwości, czyli także bez informowania dziecka o tym, co je dotyczy.

 

Nadmierna kontrola to brak zaufania?

Szczególnie jeśli przekracza granice prywatności i zamienia się w szpiegowanie wszystkich aspektów życia. Prawo do tajemnic ma także dziecko, gwarantuje mu to Konwencja o prawach dziecka. To smutne, że Polska ratyfikowała ją z zastrzeżeniami do artykułów, które dają małemu człowiekowi prawo do wolności wyznania, poglądów, zgromadzeń, tajemnicy korespondencji. Oddaje to dominujące w naszym społeczeństwie przekonanie, że dziecko to nasza własność i każdy sposób kontroli jego zachowania jest uzasadniony prawnie i moralnie, ba – świadczy o tym, że jesteśmy dobrymi i troskliwymi rodzicami.

 

Wzmożona kontrola rodzicielska staje się szkodliwa, ponieważ ogranicza samodzielność?

Tak, a nawet może uruchamiać mechanizmy samospełniającego się proroctwa. Jeśli przez lata rodzice traktują dziecko jak kogoś, komu nie można ufać, i sądzą, że gdyby poluzowali z kontrolą, to ono zaraz zrobiłoby coś głupiego, to kiedy dziecku wydaje się, że jest niekontrolowane, właśnie to coś głupiego robi. Nadmierna kontrola może więc prowokować nieszczęścia. Nie pozwala też na przejęcie odpowiedzialności za swoje czyny i na doświadczenie sprawstwa, co może być bardzo groźne, bo prowadzi do wychowania potulnego wykonawcy naszych poleceń (…)

 

Gdy wkraczają w wiek dojrzewania, chcą absolutnej niezależności, na co rodzice odpowiadają zwiększoną kontrolą.

Duży błąd. Potrzeba niezależności wynika z rozwoju dziecka. Jeżeli jednak rodzice wcześniej nie byli inicjatorami dawania mu coraz większej swobody, czyli nie mieli okazji do tego, żeby nabrać zaufania do jego mądrości, to w pierwszej fazie dojrzewania zderzą się z tą jego potrzebą jak z murem.

 

Co wtedy?

Najgorszym rozwiązaniem – niestety, najczęściej wybieranym – jest zwiększanie nacisku na dziecko, grożenie: „Odetnę cię od telefonu, od komputera, pozbawię kieszonkowego”. Pytam: „Co tak drastyczne środki mają zapewnić?”. Bo potrzeba samodzielności, niezależności to nie patologia czy efekt naszych niepowodzeń wychowawczych, tylko ważna potrzeba rozwojowa. Siłowe rozwiązania są po pierwsze, szkodliwe, po drugie, nieskuteczne. Sprawiają tylko, że dziecko doskonali się w oszukiwaniu, może jakieś da się złamać, ale nie o to chodzi w wychowaniu, żeby udowadniać dziecku, że nie może samo decydować o własnym życiu, że ma być posłuszne i potulne.

 

To o co chodzi w wychowaniu?

O przygotowanie do samodzielnego życia. Niezwykle trudno przekonać rodziców, że nie w kontrolowaniu droga.

 

Nastolatka opuszcza się w nauce, więc matka przykręca jej śrubę. Czym to się może skończyć?

Narastającym konfliktem. Co matka zyska, jakiego człowieka wychowa? Córka nie ma okazji nauczyć się na własnych błędach, a na taką naukę trzeba pozwolić.

 

Ma zostawić córkę samą sobie, niech się nie uczy?

Może zawrzeć z nią coś na kształt umowy, tylko nie takiej, która uwzględniałaby wszystkie rodzicielskie oczekiwania, bo to nie będzie umowa, tylko kolejna próba siłowego rozwiązania. Powinna ustalić z córką, jaki poziom wywiązania się ze szkolnych obowiązków jest przez nią do zaakceptowania, bo może oczekiwania matki zupełnie nie przystają do możliwości i zainteresowań córki. A może dzisiejsze problemy są konsekwencją tego, że od pierwszej klasy to mamusia sprawdzała, co jest zadane.

 

Kiedy rodzice powinni sobie odpuścić nadzorowanie odrabiania lekcji?

Powinni robić to stopniowo. Bo jeśli już doprowadziliśmy do tego, że dziecko traktuje szkołę jak wroga, że nienawidzi uczenia się, i wycofamy się z przypominania o lekcjach, to mamy sto procent pewności, że dziecko czeka repetowanie w tej samej klasie albo wyrzucenie ze szkoły. W tym miejscu pojawia się pytanie: Czy powtarzanie klasy to najgorsze, co może się przytrafić naszemu dziecku? Otóż ja myślę, że czasem może z tego wyniknąć więcej wychowawczych korzyści niż z wymuszania odrabiania lekcji każdego dnia! Lepiej pozwolić, żeby dziecko nauczyło się na błędach, dojrzało.

 

Jak reagować, gdy naszym zdaniem kolega córki źle na nią wpływa?

Jeśli do tej pory byliśmy z nią blisko, to spokojna głowa, myśmy już w dużej mierze ukształtowali jej system wartości, więc prawdopodobieństwo, że nagle zacznie gustować w ludziach demonstrujących inne wartości, jest niewielkie. Oczywiście, mamy prawo do tego, żeby wiedzieć, z kim dziecko spędza czas. Czym innym jest jednak prawo do informacji, a czym innym uzurpowanie sobie prawa do rozstrzygania, z kim dziecko może się spotykać. Jeśli matka uważa, że ten chłopak jest niedopuszczalnym towarzystwem dla córki, to przede wszystkim namawiam ją do spojrzenia na to z dystansu.

 

Czyli jak?

Proponuję wziąć kartkę papieru, podzielić ją na pół i spisać w jednej części plusy, w drugiej – minusy tej znajomości. W jednej – skutki siłowego interweniowania, w drugiej – skutki powstrzymania się od wymuszania na dziecku niespotykania się z tym kolegą. Radzę zacząć od zastanowienia się, czy naprawdę mam możliwość takiego wymuszania. Bo jeśli dziecko chce mieć spokój, to może dojść do wniosku, że lepiej ukrywać co się tylko da, a jak się wyda, to kłamać. Prawda jest taka, że z każdym rokiem życia dziecka w coraz mniejszym stopniu możemy mu coś nakazywać czy czegoś zabraniać. Możemy, oczywiście, próbować, tylko to nie będzie skuteczne.

 

Celem wychowania powinna być nie nasza kontrola, ale samokontrola dziecka?

Zdecydowanie tak. Powinniśmy oddawać mu stopniowo coraz więcej decyzji, bo taki jest kierunek rozwoju człowieka. Mamy przecież doprowadzić do tego, żeby w wieku 18 lat młody człowiek był w stanie przejąć kontrolę nad własnym życiem. A czy sto procent naszych pryncypiów musi pokrywać się z jego pryncypiami? No nie, to by oznaczało zatrzymanie czasu. Utrzymanie pełnej kontroli nad życiem dorosłego dziecka to byłaby nasza wychowawcza porażka.

 

A co jest sukcesem?

Wychowanie dobrego i porządnego człowieka, który zachowuje się przyzwoicie niezależnie od tego, czy ktoś go kontroluje, czy nie.

 

źródło: Zwierciadlo.pl Parenting

Lektury obowiązkowe na lato dla rodziców.

Wychowanie bez kar i nagród - Alfie Kohn

Alfie Kohn prezentuje model rodzicielstwa bezwarunkowego, co może być zaskakujące dla osób przyzwyczajonych do tradycyjnego modelu wychowania, opierającego się w dużej mierze na dyscyplinie. 

Z książki dowiemy się, jakie skutki dla dziecięcej psychiki ma tzw. miłość odmawiana, polegająca na wymuszaniu posłuszeństwa u dzieci za pomocą zabierania uczucia, kiedy te są niegrzeczne. Może się to objawiać poprzez brak reakcji, przymusową izolację jako formę kary, czy wypowiadanie wprost stwierdzeń typu: Nie kocham cię, kiedy jesteś niegrzeczny.

W oparciu o konkretne badania naukowe autor pokazuje negatywne skutki wychowania polegającego na karaniu i nagradzaniu. Wychowanie dziecka to budowanie relacji, której podstawą jest poczucie bezpieczeństwa i wzajemne zaufanie, a karanie czy groźby budzą w dziecku lęk i mogą wywołać jedynie krótkotrwałe posłuszeństwo. A dopóki nie wytłumaczymy mu co zrobiło źle, samo tego nie zrozumie i będzie czuło się wystraszone i pozbawione miłości rodzica, dlatego, że było niegrzeczne. 

Podsumowaniem książki jest stwierdzenie: „Kara tak naprawdę nie działa, a nagroda to nie jest dobra metoda”. 

 

Nie” z miłości. - Jesper Juul.

Juul, europejski autorytet w dziedzinie wychowania dzieci, silny nacisk kładzie na stawianie granic i uczy rodziców tego, jak mogą pilnować swoich granic, bez naruszania granic dziecka. To jest najlepszy poradnik dla tych wszystkich, którzy mówią, że bez przemocy dziecko będzie nam wchodziło na głowę.

Twoje kompetentne dziecko - Jesper Juul

Ten poradnik jest dla rodziców którym szczególnie zależy, aby ich dzieci miały zdrowe poczucie własnej wartości, nawiązywały dobre relacje z innymi ludźmi i uczyły się odpowiedzialności. Jesper Juul, , uważa, że dziecko wcale nie musi być idealne i grzeczne. A rodzice często czują się zagubieni, słysząc mnóstwo porad typu: jak wychować grzeczne dziecko, jak przetrwać bunt dwulatka itp. Ważniejszy od wymuszonego posłuszeństwa jest kontakt z dzieckiem oparty na zaufaniu i poczuciu bezpieczeństwa.

Cytat z książki : „Dziecko, podobnie jak człowiek dorosły, na ogół czuje się bezwartościowe, nieodpowiedzialne, nieporadne, głupie i nieudolne, kiedy się je nieustannie bombarduje zasadami. A gdy spotka się z szacunkiem, staje się znacznie bardziej skore do współpracy.

Kiedy dziecko - lub człowiek dorosły - nie czuje się wartościowe, staje się drażliwe, agresywne i sfrustrowane”.

Dziecko z bliska - Agnieszka Stein

Z książki dowiemy się przede wszystkim na czym polega rodzicielstwo bliskości. Autorka opisuje relacje rodzinne i pokazuje, na czym powinno polegać utrzymanie więzi w rodzinie pomiędzy poszczególnymi osobami. 

Jedna z najbardziej cenionych psychologów dziecięcych proponuje zasadę trzy R, czyli Relacja, Regulacja i Rozwój. Koncepcja polega na dbaniu o więzi między rodzicami a dziećmi, radzeniu sobie z różnymi sytuacjami wychowawczymi i wspieraniu rozwoju dziecka, również poprzez kontakt z innymi dziećmi. 

Cytaty z książki :„Rodzice nie wychowują dzieci dla siebie, tylko dla świata i dla nich samych. Kiedy chcą być dobrymi rodzicami, starają się oprócz korzeni dawać dzieciom także skrzydła.

Wybory dziecka nie muszą zawsze być takie, jak jego rodziców. Czasem mogą być zupełnie inne, ale wcale nie są przez to gorsze. Czasem mogą mieć przykre konsekwencje, ale zazwyczaj dziecko dużo więcej się nauczy, jeśli dostanie szansę spróbować samemu”.

 

Kiedy twoja złość krzywdzi dziecko. - Matthew McKay, Patrick Fanning, Kim Paleg, Dana Landis

Dlaczego złościmy się na dzieci? Kiedy złość staje się poważnym problemem w rodzinie? Jakie mogą być jej konsekwencje? Jak nie dopuścić do tego, by zdominowała relacje z dzieckiem?

Na te i na wiele innych pytań, znajdziemy odpowiedź właśnie w tej książce. 

Pozycja zdecydowanie warta przeczytania przez wszystkich tych, którzy czują, że mają problem z tym jak reagują, gdy czują złość. Pokazuje ona nie tylko jakie są skutki nie panowania nad własną złością, ale też pokazuje skąd ta złość się bierze i jak sobie z tym uczuciem poradzić oraz jak zmienić nie tylko to, co myślimy o złości, ale też to jak postępujemy pod jej wpływem.

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówił -  Faber Adele, Mazlish Elaine

Jest to chyba najpopularniejszy poradnik tych autorek. Znajdziemy w nim praktyczne wskazówki, pozwalające na komunikowanie się z dzieckiem w taki sposób, aby nas usłyszało i rozumiało. Jednym z celów tej komunikacji jest zmiana zachowania dziecka.

Według autorek podstawą w rozmowie z dzieckiem jest wysłuchanie go i wspólne określenie problemu.

W książce pojawia się również temat karania dziecka. Jednak zamiast typowych kar dominują ciekawe wskazówki, które można zastosować w sytuacji, kiedy dziecko źle się zachowuje. 

Cytaty z książki: „Prosta zależność pomiędzy dziecięcymi uczuciami i ich zachowaniem. Kiedy dzieci dobrze się czują, dobrze się zachowują. Jak możemy im pomóc, aby czuły się dobrze? Zaakceptować ich uczucia!

Teraz rozumiem, że nieposłuszeństwo, złość, irytujący i irracjonalny opór, kłamstwa moich dzieci były odpowiedzią na mój krzyk, obelgi, groźby”.

Wychowanie bez porażek -   Thomas Gordon 

Książka dr Thomasa Gordona, uczy skutecznego rozwiązywania konfliktów, które powstają między rodzicami a dziećmi. Zdaniem autora prawidłowe rozwiązanie konfliktu jest wtedy, gdy nie ma pokonanych. Warto komunikować się w taki sposób, aby dążyć do kompromisu, zadowalającego obie strony. 

Zadaniem rodzica jest zapewnienie dziecku harmonijnego rozwoju i poczucia bezpieczeństwa. Proponowane metody pomagają kształtować w dziecku samodzielność, odpowiedzialność i uczą odpowiedniej komunikacji.

Rodzicielstwo przez zabawę - Cohen Lawrence

To publikacja, która pozwala lepiej poznać świat dziecka oraz czynność, która zajmuje mu najwięcej czasu, czyli zabawę. Zdaniem autorki zabawa to sposób spędzania czasu, ale też doskonały moment na budowanie relacji i bliskości z dzieckiem. 

Cytaty z książki: „ Nigdy nie odsyłaj dziecka, które przeżywa silne emocje, żeby radziło sobie samo. Może w ten sposób chwilowo zyskujesz poczucie, że radzisz sobie z sytuacją, że pokazałeś dziecku, jakiego zachowania oczekujesz. Ale tracisz coś o wiele ważniejszego – szansę na porozumienie, na bliskość, na pogłębianie wzajemnej relacji, na budowanie zaufania”


Dialog zamiast kar - Zofia Aleksandra Żuczkowska.

Książka zawiera mnóstwo wskazówek na temat tego, w jaki sposób można zażegnywać konflikty, jak wyznaczać granice czy co zrobić, gdy dziecko mówi „nie”.

Są w niej opisy rzeczywistych sytuacji, w których „niegrzeczne” dziecko, było określane przez przedszkolanki/nauczycielki jako trudne/nieposłuszne/z ADHD i to jeszcze tylko pogarszało jego zachowanie, podczas gdy podejście opisane w tej książce, pozwalało rzeczywiście pomóc takiemu dziecku zachowywać się w sposób akceptowany przez otoczenie.

Dzień ojca

Jest taki etap w życiu dzieci, kiedy zadają całą masę pytań. To dobrze, że interesują się otaczającą je rzeczywistością. Problem w tym, że dzieci są bardzo dociekliwe, a świat skomplikowany i czasem trudno w prostych słowach wyjaśnić tajniki jego funkcjonowania. Na szczęście można skorzystać wtedy z pomocy innych ojców-specjalistów. Takim jest właśnie Wojciech Mikołuszko - biolog i reportażysta w jednym. Jego publikacje w jasny, ale dogłębny sposób, wyjaśnią dzieciom (i pewnie także nam) dlatego chmury są płaskie a kulki w mleku łączą się w większe grupy.

Maria i ja - Miguel Gellardo

Maria ma autyzm i jest córką znanego hiszpańskiego grafika i pisarza. To wraz z nim stworzyła książkę, w której jej tato pokazuje świat Marii z jej potrzebami, z jej pełnym szczerości (czasem do bólu) podejściem do świata oraz obrazem tego, jak świat reaguje na Marię. Ta opowieść prezentowana w formie komiksu nie ma jedynie na celu uświadomienia nam, jak wygląda świat Marii, ale pokazania, że to często my, zdrowi, odgradzamy się od tych „innych” i uważamy, że mamy rację, wiemy lepiej. Kochający tato pokazuje, że jego córka nie odstaje od świata, to czasem świat jej nie rozumie - choć powinien chcieć to zrobić.

Tata w sieci - Philippe de Kremmeter

Odświeżające spojrzenie na internetową rzeczywistość. Zwyczajowo przyjęło się narzekać na dzieci, które zanurzyły się w świecie internetowych gier, komunikatorów, mediów spoełcznościowych, vlogów i wszystkich innych wspaniałości oraz zagrożeń, jakie dostarcza nam sieć. Ale, czy my dorośli potrafimy bez problemu odciąć się od telefonu, mejla, instagrama? Czy umiemy być tu i teraz, a nie on-line? Opowieść o „tacie w sieci” da nam z pewnością bardzo wiele do myślenia, a dzieciom pokaże, że dorośli, choć mają rację, w bardzo wielu sprawach, popełniają również błędy.

Tata gotuj kisiel - Barbara Stenka

To nie jest książka kucharska, ale jeśli trzymać się terminologii gastronomicznej pokazuje zatem, jak rodzice mogą przypiec swoje relacje tak, że staną się zupełnie niejadalne. Na szczęście w życiu możemy często naprawić to, co zniszczone (w przeciwieństwie do spalonego ciasta). „Tata, gotuj kisiel” jest zatem o tym, o czym pisaliśmy we wstępie: tata jest tatą, a jego rola, czasem po prostu codzienna obecność, są bardzo ważne w życiu dzieci i dorośli, mimo przeciwności i różnic, powinni się bardzo starać, aby dzieci miały kontakt z obojgiem rodziców.



Jak tata pokazał mi wszechświat - Ulf Stark

Czy w prostych słowach można pokazać dziecku cały świat? Ta książka udowadnia, że tak. Nie chodzi w niej o to, co o świecie będziemy wiedzieć, czy odwiedzimy nawet najdalsze zakątki naszej planety lub ruszymy w kosmos.

Ojciec i syn idą na wieczorny spacer, podczas którego podziwiają ślimaki oraz gwiazdy. Ta zwykła/niezwykła chwila buduje ważną więź między dzieckiem a tatą oraz między dzieckiem a całym światem. Nam dorosłym pokazuje, jak ważne jest, aby w życiu dzieci tworzyć takie proste, acz głębokie sytuacje, które zostaną z nimi, jako bagaż pozytywnych doświadczeń, na całe życie.



Mój tato szczęściarz - Joanna Papuzińska

Historia życia Joanny Papuzińskiej oraz jej rodziny to materiał na bardzo dobrą książkę przygodową lub film. Urodzona na początku 1939 roku jako dziecko musiała się zmierzyć z trudnościami losu, jakie przyniosła wojna. W tym z jednym z najstraszniejszych, czyli śmiercią mamy. O tym wszystkim możemy przeczytać w książce pt. "Asiunia". Kolejna z serii opowieści „Wojny dorosłych, historie dzieci” (przygotowywaną przez wydawnictwo Literatura) jest opowieść „Mój tato szczęściarz”. Przedstawia ona spacery po Warszawie, jakie mała Asia z bratem Tomkiem odbywali z tatą po mieście. Oczami taty dzieci oglądają miejsca, których już nie ma.

A czemu tata jest szczęściarzem? Ponieważ złamana ręka i miejsce w szpitalu pod stołem być może uratowały mu życie.

Źródło : https://czasdzieci.pl, dr Oliwia Brzeźniak-Pałgan .